... is my second name. srlsy.
Dowiedziałem się dzisiaj paru rzeczy o sobie :) . Blip - zwłaszcza skojarzony z kalendarzem w outlooku - wyjawił mi tajemnice, jak wk#rwiać ludzi swoim słownictwem, bynajmniej wulgarnym, o nie, bardziej 1/4ęteligętnem i zmieszanym z błotem spamglisza.
Ale na miły Bóg, nie mówię "aplajować". De facto mi się, de facto, zdarza.
Dowiedziałem się dzisiaj również paru rzeczy o innych. W ramach sweepa po blogach dalekich krewnych i znajomych królika (a może kota :D ) stwierdziłem, że może i karwię, może i miałkość i prokrastynacja, ale - limes dasięwytrzymać. Niestety, a może naszczęść, nie u wszystkich (Nie wymieniam, bo po co robić uplink. Starczy, że zwąchany blip się rozprzestrzenia. No ale taka jego mać)
Koniec prokrastynacji. Artykuł w wiki mnie zaniepokoił i przygnębił, a też i powiedział więcej o mnie, niż ever się domyślałem. Co wcale nie przeszkadza skutecznej dystrakcji od rzeczywistego celu, jakim jest z grubego palca wycenić interfejsiki i paszli won.
Taka robota nie ma k#rwa sensu. Mam również wrażenie, że w odczuciu mojej roboty ja też jestem bez sensu. I nie powalczę z tym chyba zabarc.
Procrastination is my second name. With tendencies, to be the only one.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
nie przesadzałbym, władziu
Prześlij komentarz