jakby nie popatrzeć, blog... mojej cierpliwości starczy pewnie na krócej niż jakiegokolwiek potencjalnego czytnika, ale co tam :)
Niniejszym reaktywuję zarzuconą po pierwszej konfiguracji próbę użycia bloggera :) ostatnio słabo sobie radził z polskimi znakami w edycji... jest lepiej, można napisać ś, skutek uboczny to zapisanie posta... ale kto używa IE7/XP ten doceni niespodziewany backup ;)
W przypływie obrzydzenia do pisania ofert dla klienta o 7:20 rano, dorzucam ten wpis... po czym zaraz wrócę do ofert, projektów i popierdół pracusiowych...
Młody jeszcze śpi, co prawda z Ma-mą, ale zawsze :) daje spokojnie ojcu popracować.
Jeżeli ktokolwiek utrzymuje, że praca z domu jest możliwa, ma rację. Z dokładnością do dwóch rzeczy: albo w środku nocy we własnym, albo w dzień w wynajętym (u szwagra, teściów, łotewer).
Koniec promo :D Młody wstał, przyszedł i powiedział "czeć".
No, czeć :D
16 lipca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz